sobota, 1 czerwca 2013

Od Ksawerego

Przeciskałem się przez tłum gdy nagle ktoś na mnie wpadł. Była to dziewczyna mniej więcej mojego wzrostu o czarnych włosach i zielonych oczach. Widać, że była na coś wściekła. Ludzie powoli zaczęli znikać i odjeżdżać stąd. Usłyszałem nagle za mną głos Baki. Nie chciałem tego idiotę znów zobaczyć i nie wiem co mnie podkusiło ale złapałem dziewczynę i pociągnąłem ją za sobą, aż hala zniknęła nam z oczu. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że ją zabrałem.
- Sorry. - mruknąłem i oparłem się o ścianę.
Po chwili, za nim dziewczyna coś powiedziała usłyszałem grupkę ludzi. Było ich z 4. Mieli przy sobie broń.
- Nie myśl sobie, że rodzina przestępcza Rango jest aż tak słaba. - zawoła jeden z nich.
Westchnąłem. Oni wyciągnęli broń.
- Jeśli Cię teraz zabijemy szef będzie zadowolony i w końcu wygramy la vita e la morte! - krzyknął inny i ruszył na mnie.
Wydobył nóż. Ziewając jednym ruchem odebrałem mu stal i wbiłem jego własną broń w nogę, tak by upadł. Inni ruszyli na mnie od razu po tym. Zmęczony poprzednią walką wybiłem jednemu ząb, drugiemu skręciłem rękę, a trzeciemu przywaliłem gołą pięścią w brzuch, tak że się osunął.
- Spadajcie. Nie mam ochoty poświęcać wam mojego czasu. - oznajmiłem uderzając nogą w jednego z nich.
- Jeszcze tego pożałujesz! Sukinsynie! - wrzasnął najwyższy i cała grupka uciekła.
- Sorry za nich. Dla mnie to codzienność. - oznajmiłem do dziewczyny. - Jak masz na imię ?

(Felicia?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz