Szlem se spokojnie spacerkiem po miescie. Na ulicy jak co dzien
siedzialo mnustwo narkomanuw i podobnych typuw. Wydaje mi sie to jusz
nudne...
Nagle jakis gosc mnie zlapal za koszule i ciangnow do kanalu.
-Sluchaj no maly! Zrobisz mi pszysluge...
Spojrzalem w jego twarz. Brakowalo mu prawego oka i mial poszarpany nos.
-Ty dupku! Uwarzaj lepiej kogo nazywasz malym puki rzycie ci mile! *Odrzucilem jego reke*
-Jamk masz na imie mlody i z kim walczyles ostatnio?
-Imie moje ci nie jest potszebne! A walczylem z Mergustom... Na jasnom cholere! Muw rze od razu czego chcesz a nie fisiuj.
Gosc podrapal sie po czole.
-Nazywam sie Lykke (Likke). Chcialem bys mi zrobil malom pszysluge...
-O czym ty tak bredzisz? To ze nazywsz sie szczescie nie znaczy ze mi
je sprowadzisz matole! Co z tego bende miec? *Ten gosc jest dziwny, nie
lubie go*
Gosc cieszko zlapal odech. Dusil to co ma mi do powiedzenia. Zalorze
sie ze marzy mnie szczelic w pysk! I dobrze, mam ochete mu odac...
-Pokonaj dla mnie Krokena! A dostaniesz 10 durzych diamentuw. *Gosc trudno odychal, ale nie mialem zamiaru wolac o pomoc*
-Gosciu wejs ze sie do kupy! *Czeplem go w plecy*
-Pszestaniesz mnie nazywac "Gosciu"?
-Nie! *I wystszelilem jak rakieta w strone stadiomu*
Byly tam praktycznie same baby. Tluste i owlosione ta lydkach. Zachcialo mi sie kurczaka!
-Ktury to ten pacan o nazwie Kroken?!
Wyszedla gigantyczna lysa gorylica. Mysle ze w pokoju nie starczylo by miejsca...
-Heh! I ja mam walczyc z takom krowom co mleka nie daje?!
-Zmiarzdze ci tom pyskatom morde!
-Nie sondze ze dasz rade! Prendzej twoje wnecznosci bendom sie ciorac
po arenie! Chcesz sie zalorzyc? Powarznie, pomysl o tych dupkach ile tu
bendzie do spszontania!
-Jusz dosc! *Zaczol biec w mojom strone*
-Nie slyszales?! *Jest zaaa cieszki by biegac szybko, wjedz na poczontek leko go koplem w brzuch*
-Rozpierdziele ci lep za ten dlugi jenzor.
-Kompleksy?
-Chodz no tu! *Znowu biegnie na mnie*
-To bez sensu. *Tylko zrobilem krok w lewo i gosc polecial*Nie kpi se!
Zeby jeden krok cie porysowal! Asz sie pale na mysl co bendzie jak
zeczywiscie zaatakuje! *Tlum siedzial cicho w pszerazeniu, a mnie
wyszedl wredny usmieszek na mordzie. Pobieglem w sprincie na pszeciwnika
i zaczolem go rozwalac po troszeczku*
-Dosc! *Kroken kszyczal z bulu*
-Powiedzialem ze twe wnetsze bendzie sie ciorac po arenie! Czysz nie?
*I w tedy uderzylem w rzelondek, mysle ze niechcecie znac reszte
szczeguluw? Smierdzialo ruwno*
-Pszegrales dupku!
Wjec tak... Kroken padl na ziemie jak kamien w wode. To bylo latwe!
-Zalatwiony! Nie mogles znalesc jakiegos trudniejszego? Gdzie moje diamenty?! *Wycionglem dlon i patszylem mu prosto w oczy*
-Masz! I dziekuje. *Odszedl*
-Nareszcie! Ile czasu stracilem pszy tym dupku! Nawet nie wart.*Patszalem jak zbierajom Krokena*
Tlum zostal na miejscu i dyskutowal. Co ten gosc naprawde chcial?
-Ide za nim!...
--------------------------------------------------------------------------
Proszę o uszanowanie pisowni Adi. Mieszka w Norwegii od 6 roku życia, więc trudno jest w dzisiejszym wieku pisać litery polskie. Serdecznie dziękuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz