Nie pasuję do tutejszych ludzi? Widać to do razu. Powoli zdjęłam kaptur i
spojrzałam na niego swoimi zielonymi od soczewek oczami. Starałam się
sprawiać wrażenie... Wrażenie... Jakieś wrażenie na pewno.
- Ja? A nie mogę sobię tak poprostu pospacerować? - mruknęłam.
No przepraszam bardzo, ale nie widziałam nigdzie wielkiej tabliczki z
napisem "Turystom mówimy nie". W sumie nie wiem, czy jacyś turyści tu
przychodzą. A jak już, to zapewnie nie wracają cali.
Chłopak dziwnie na mnie spojrzał. Pewnie troszkę chamsko zabrzmiało to z
mojej strony. Albo, nie oszukujmy się, poprostu dziwnie.
- Pospacerować? Tutaj? - wydukał totalnie zdziwiony.
Fakt, palnęłam coś dziwnego. Ale pod presją oraz w dziwnych miejscach ta mam...
Odwróciłam się do niego plecami. Starałam się udawać nie-siebie. Strasznie trudno...
- Nie widziałam jakieś gigantycznej tablicy, która to zakazuje. Poza
tym, nie chciałam tutaj zabawiać długo, panie Kumo - odwróciłam się do
niego i spojrzałam na niego z wyniosłością. Jakby czymś mi podpadł. Ale
niczym mi nie podpadł. Ech... Kto to zrozumie? - Przy okazji gratuluję
wygranej walki.
Miłym trzeba być, no! A ponad połowę widziałam, to wypada
pogratulować... Nawet jeśli wiesz, że ten facet może w każdej chwili cię
powalić. Nawet wtedy.
<Ksawery?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz